2
Przy 2-2 trener ściąga Cebulskiego, jak to właśnie Cebulski kręcił lewą stroną jak chciał. A po zmianie już wszyscy widzieli jak to się skończyło. ehhh
Anonim skomentował(a) Grali i łomot dostali0 miesięcy 2 dni temu
Jak można zmarnować tyle 100% sytuacji? No jak?
Porażka skomentował(a) Grali i łomot dostali0 miesięcy 2 dni temu
A ja chcę żeby była zawsze pogoda na meczach.
Anonim skomentował(a) Pogoń Pieszyce nie do zatrzymania0 miesięcy 9 dni temu
A ja chce żeby zdjęcia były z całego meczu.
kibil skomentował(a) Pogoń Pieszyce nie do zatrzymania0 miesięcy 9 dni temu
Ilu kibiców było? I ponawiam prośbę o fotografowanie trybun z kibicami ;)
k skomentował(a) Pogoń Pieszyce nie do zatrzymania0 miesięcy 9 dni temu
Dawać do okręgówki
Anonim skomentował(a) Niedziela: Mecz na szczycie. Zapraszamy!0 miesięcy 10 dni temu
A ile drużyn awansuje?
Anonim skomentował(a) 8:0 Bielawianka Bielawa II rozgromiła Kolibra Uciechów0 miesięcy 14 dni temu
No i fajnie :)
Anonim skomentował(a) 8:0 Bielawianka Bielawa II rozgromiła Kolibra Uciechów0 miesięcy 14 dni temu
Będzie
Anonim skomentował(a) 8:0 Bielawianka Bielawa II rozgromiła Kolibra Uciechów0 miesięcy 15 dni temu
Na kogo będziecie głosować?
Anonim skomentował(a) Sobota: Zapraszamy na mecz Pogoni Pieszyce0 miesięcy 15 dni temu


REKLAMA

Dzierżoniów

Żagiew – niespodzianki nie było

Żagiew - niespodzianki nie było Dzierżoniów Piłka ręczna  Żagiew Dzierżoniów sport piłka ręczna Dzierżoniów

WKS Śląsk Wrocław Handball Team 28:25 (13:14) MKS Żagiew Dzierżoniów

We Wrocławiu obyło się bez niespodzianki – faworyzowany Śląsk, po bardzo interesującym meczu, pokonał Żagiew, mimo, że w pierwszej połowie lepsi byli podopieczni Macieja Łazora. Spotkanie miało wiele „smaczków”, bowiem trzon ekipy ze stolicy Dolnego Śląska stanowią byli szczypiorniści dzierżoniowskiej drużyny.
Niewiele jednak brakowało, aby mecz w ogóle się nie odbył – wszystko przez niestawienie się na czas opieki medycznej, która według przepisów, na miejscu powinna pojawić się już 15 minut przed rozpoczęciem spotkania. Decyzją sędziów, czas oczekiwania na medyków został wydłużony z regulaminowego kwadransa do niespełna trzydziestu minut.
Spore zamieszanie i nerwowe oczekiwanie, na lepsze wyszło Żagwi, która wspaniale weszła w mecz ze spadkowiczem z 1. Ligi. Po niespełna 10 minutach MKS prowadził 5:2, a rzucanie bramek dla naszej ekipy rozpoczął Kamil Rymsza. Świetną partię w ofensywie rozgrywał także Maciek Batko, który trafiał nawet z lewego skrzydła. Na przyzwoitym poziomie piłki odbijał również Madaliński, wspierany solidną defensywą.
Trzybramkowa przewaga dzierżoniowian utrzymywała się aż do 28. minuty. W końcówce pierwszej połowy więcej koncentracji zachował Śląsk, który dzięki trafieniom Matyji i Kalinowskiego złapał kontakt z rywalem. Na 13 bramek gospodarzy w pierwszej połowie, aż 9 było dorobkiem byłych zawodników Żagwi. Pewni siebie przyjezdni do szatni zeszli przy wyniku 14:13.
Początek drugiej połowy także należał do gości – po bramkach Matlęgi i Galika, Żagiew znowu prowadziła trzema trafieniami. Przestój w grze nastąpił między 35. a 45. minutą. W tym czasie Śląsk zdobył 4 bramki z rzędu i wyszedł w tym meczu na pierwsze prowadzenie (19:18 na korzyść miejscowych).
W barwach wrocławian skutecznością z rzutów karnych imponował Seroczyński, a w ważnych momentach nie zawodzili dobrze znani w Dzierżoniowie Platt i Kalinowski. Mimo to MKS jeszcze raz szarpnął i w 52. minucie doprowadził do remisu za sprawą Galika.
Niestety, młodym szczypiornistom Żagwi zaczęły drżeć dłonie – nastąpiła seria prostych błędów własnych, a straty skutkowały bezlitosnymi atakami gospodarzy. Po raz kolejny zanotowali oni serię czterech trafień z rzędu i tym samym już na 4 minuty przed końcem mogli być spokojni o wynik.
Żagiew indywidualnym kryciem, rozpaczliwie starała się odwrócić losy spotkania, jednak miejscowi nie dali wydrzeć sobie 3 punktów, na które bardzo mocno zapracowali. Po końcowej syrenie, w dzierżoniowskim obozie widać było frustrację i ogólne rozgoryczenie faktem, że z rąk uciekł mecz, który był zdecydowanie do wygrania.
Kolejny raz świetnie w ataku zagrał Maciek Batko – najlepszy w tym sezonie strzelec dzierżoniowian, zdobył aż 9 bramek. W ważnych momentach na wyżyny swoich umiejętności wzbił się również Madaliński, który wspierany niezłą obroną, kilka razy efektownie powstrzymywał szarże Śląska. W decydujących fragmentach zabrakło jednak doświadczenia, które ekipa Macieja Łazora nabiera właśnie w tym sezonie, a frycowym okazują się być takie spotkania, jak sobotnie starcie z wrocławianami.
Zdecydowanie dobrą informacją jest powrót do kadry meczowej Przemka Mańskiego, który niemal od startu rozgrywek zmagał się z kontuzją kolana. Młody skrzydłowy na boisku pojawił się jeszcze w pierwszej połowie i zaliczył dwa niezwykle efektowne i ważne trafienia – jedno po złapaniu w locie piłki rzuconej bezpośrednio od Madalińskiego w pole bramkowe rywali, które Mański wykończył chytrym rzutem między nogami bramkarza.
Kolejne spotkane Żagiew zagra na własnym terenie – już w przyszłą sobotę do Dzierżoniowa zawita ekipa z Obornik Śląskich. Szabat i spółka aktualnie plasują się na 8. miejscu w ligowej tabeli i na pewno jest to rywal w zasięgu młodych szczypiornistów MKS.
ŻAGIEW: Madaliński, Libera – Batko 9, M. Błażkiewicz 4, Matlęga 3, Galik 2, Rymsza 2, Nowak 2, Mański 2, Kaźmierczak 1, Konieczny, Klemenski, K. Błażkiewicz, Wojdak, Pietrzykowski
ŚLĄSK: Maciak, Dobosz – Urbańczak 6, Seroczyński 6, Parzonka 5, Platt 4, Kalinowski 4, Pomichter 1, Kowalik 1, Matyja 1, Wróblewski, Wołowiec,
Bartłomiej Żygadło
fot. (archiwum)
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


Redakcja oraz portal nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych na portalu infoddz.pl